Diagnoza i co dalej?

 

Zaprowadzamy do lekarza mamę lub tatę, bo coś nas niepokoi. A kiedy idziemy z duszą na ramieniu po wynik badań, mamy nadzieję, że to, co wzbudziło nasz lęk, to może jednak nic poważnego, tylko chwilowa niedyspozycja, którą można jakoś wytłumaczyć i której na przyszłość można zaradzić. Niestety diagnoza lekarza często jest jednoznaczna. Starsi rodzice zapadają na poważne choroby, a my musimy pomóc im w leczeniu i poradzeniu sobie w nowej sytuacji. Kluczową rolę odgrywa edukacja na temat schorzenia rodzica.

Towarzyszyszenie w chorobie

 
Ważne, by po usłyszeniu diagnozy senior nie został sam. Jak się okazuje, niektóre dzieci starszych rodziców niechętnie towarzyszą im w chorobie. – Słabe zainteresowanie ze strony dzieci to wstydliwy temat. Starsze osoby z reguły nie chcą się narzucać, wolą o nic nie prosić. Oczywiście, zdarzają się incydentalne przypadki wywierania presji czy wręcz wyrządzania krzywdy rodzicom, ale to jest dość rzadkie. Czasem pacjenci dają sygnał, że dzieci są cały czas zajęte pracą i innymi sprawami. Brak czasu to jest główny problem – zaznacza prof. Tomasz Grodzicki, geriatra, konsultant krajowy ds. geriatrii i ordynator Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Jagiellońskiego.
 
Jak wykazały badania opinii publicznej przeprowadzone przez CBOS w 2009 r., kiedy myślimy o własnej starości, najczęściej towarzyszy nam lęk przed chorobą, niedołężnością i utratą pamięci. Boi się tego aż 68% Polaków. Połowę z nas przeraża możliwość bycia ciężarem dla innych, utraty samodzielności i uzależnienia od czyjejś pomocy. Jedna piąta dodatkowo boi się, że wraz ze starością przyjdzie cierpienie. Nic dziwnego, że gdy u rodzica zdiagnozowana zostanie poważna choroba, dorosłe dzieci czują, że także ich życie ma się bezpowrotnie zmienić. Dramat starszego człowieka jest także dramatem jego bliskich.
 

Wsparcie dla rodzica

 
Oczywiście, ludzie w starszym wieku zapadają na przeróżne choroby, które w różnym stopniu mają wpływ na ich codzienne funkcjonowanie. Codziennie setki seniorów dowiadują się, że chorują na nadciśnienie, chorobę wieńcową, osteoporozę, chorobę Alzheimera czy nowotwór. Zarówno pacjent, jak i jego rodzina inaczej zareagują, gdy zdiagnozowana zostanie choroba nowotworowa, a inaczej w przypadku cukrzycy czy niewydolności krążenia. Ważne jednak, by po usłyszeniu jakiejkolwiek diagnozy lekarskiej nie dawać do zrozumienia starszemu człowiekowi, że jego stan nas przeraża i nie wiemy, co zrobić. Wsparcie dla seniora, pokazanie mu, że nie jest ze swoją chorobą sam, to najlepsze, co możemy mu dać tuż po diagnozie. Wpadanie w rozpacz albo głośne zastanawianie się nad tym, jak poradzić sobie w nowej sytuacji, może dodatkowo załamać starszego człowieka, który i tak jest już dostatecznie zmartwiony swoją chorobą.
 
Choć może to zabrzmieć nieco okrutnie – przy postępowaniu z chorym rodzicem warto przypomnieć sobie sprawdzoną zasadę obowiązującą w wychowywaniu dzieci. Kiedy maluch nie wie, jak zareagować na daną sytuację (np. niegroźne potknięcie czy upadek, który w zasadzie nie spowodował u niego żadnego bólu), obserwuje reakcję mamy lub taty. Jeśli ci wpadną w panikę, z pewnością malec również przestraszy się i zacznie płakać. Także po osiągnięciu dojrzałości zachowanie innych osób w nowej dla nas sytuacji jest ważną wskazówką na temat tego, jak sami mamy postępować. To dlatego warto być szczególnie uważnym i ostrożnym w pokazywaniu własnych emocji, zwłaszcza w pierwszych chwilach po niekorzystnej diagnozie. Nie chodzi oczywiście o to, by senior uznał, że bagatelizujemy jego chorobę i nie przejmujemy się jego stanem. Należy okazać starszemu człowiekowi jak najwięcej ciepła i miłości, trzeba jednak unikać sytuacji, w których zdominuje nas strach, smutek i żal.
 

Przede wszystkim edukacja

 
Poza okazaniem wsparcia psychicznego bliscy seniora powinni w miarę możliwości jak najwięcej dowiedzieć się na temat zdiagnozowanego schorzenia. – Wydaje mi się, że mądre dzieci mogą sporo się nauczyć, jeśli chodzi o choroby rodziców. Ta wiedza i zdolność pomagania mają naprawdę ogromne znaczenie – przekonuje dr hab. med. Tomasz Zdrojewski z Katedry Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiej Akademii Medycznej, przewodniczący Komitetu Epidemiologii i Zdrowia Publicznego Polskiej Akademii Nauk. 
 
Oczywiście nie chodzi o to, by od razu wertować podręczniki medyczne, napisane przecież językiem mało zrozumiałym dla laika. Często wystarczy nieco dłuższa rozmowa z lekarzem prowadzącym rodzica. Specjalista zapozna nas z zasadami przyjmowania leków, ze szczegółami dotyczącymi przebiegu choroby, trybu życia, jaki powinien prowadzić pacjent, a także dalszych prognoz co do jego stanu. Musimy także nauczyć się, jak rozpoznać sytuacje kryzysowe i jak postępować, kiedy rzeczywiście zaistnieją.
 
Koniecznie należy nauczyć się szybkiego reagowania na zdarzenia, które mogą zagrażać życiu seniora, zwłaszcza w przypadku chorób serca i układu krążenia. – Szybkość jest ważna dlatego, że co innego mogą lekarze zrobić po upływie godziny, a co innego, gdy minie sześć godzin po zawale – w tym czasie duża część serca już umrze. Dlatego powinniśmy być świadomi, jakie powikłania mogą powodować choroby dotykające osób starszych i jak powinniśmy reagować w razie wystąpienia powikłań – radzi dr hab. med. Zdrojewski. 
 

Równie ważne jak nasza własna edukacja jest nauczenie seniora określonych reakcji na wystąpienie niepokojących objawów. Należy zadbać, by nie bagatelizował niczego, co odbiega od normy. Nie zawsze przecież będziemy przy nim, kiedy przydarzy się nagła i niebezpieczna sytuacja. Lekarze podkreślają, że rozmowy z rodzicem na temat jego choroby są koniecznością. – Ale trzeba to robić umiejętnie, żeby nie wystraszyć, a jednocześnie rzeczowo i konkretnie, mówiąc np.: „Jeśli coś takiego się zdarzy, to musisz mi natychmiast o tym powiedzieć” – zaleca dr hab. med. Zdrojewski.